Ale coś kosztem czegoś – tracimy na jakości wyświetlanych obrazków. Wspaniała rzecz dla użytkowników internetu, w którym są narzucone limity przesłanych danych. Jak narazie jest to wersja testowa (klik), ale działa stabilnie, szybko.
Z tego co można się dowiedzieć na stronie, to ten tryb to nic innego jak wykorzystanie serwera proxy, który w locie kompresuje obrazki. Nie ruszana jest treść strony. Dodatkowo FLASH i Java nie są od razu ładowane – dopiero po kliknieciu następuje ładowanie tych elementów (taki niby AdBlock).
Aby włączyć tryb turbo wystarczy kliknąć na ikonkę w lewym dolnym rogu. Liczba, która się tam pojawia po załadowaniu strony to jest ratio z jakim zostały skompresowane dla nas obrazki i zdjęcia na stronie. W tooltipie za to pokaże się ile transferu zaoszczędziliśmy za pomocą tej funkcji.
Przed twórcami Opery Turbo jeszcze dużo do zrobienia – obrazki, które są ładowane za pomocą CSS (background-image) nie są kompresowane.
Ogólnie w czasach kiedy mamy coraz szybsze łącza, taka funkcja może być mało przydatna. No ale niekiedy jak się korzysta z internetu na netbooku w pociągu, a internecik leci do nas tylko po GPRSie, to takie skompresowanie strony bardzo uprzyjemnia pracę. Co prawda jeżeli chcemy oglądać galerię zdjęć to może drażnić takie skompresowanie. No ale ten tryb jak łatwo się włącza, tak szybko się wyłącza. Klikamy na ikonkę i już tryb przełączony. Odświeżamy stronę i już mamy oryginalną stronę, z pieknymi i wyrazistymi obrazkami:)
Jak zapewnia Opera, szanuje nasza prywatność i zbiera tylko dane, które są anonimowe, i służą wyłącznie w celach statystycznych. Dodatkowo strony zaszyfrowane (https) nie są przesyłane przez serwery Opery.
Ciekawe, czy serwery Opery wytrzymają, jak już będzie wersja finalana i więcej użytkowników zacznie używać tej funkcji, bo może się okazać, że wtedy to ten tryb turbo będzie spowalniał stronę.